'Hippolyte' Mój artykuł związany jest z wywiadem, jakiego udzieliłam do aktualnego numeru "Kobiety i Życia". Opowiadam tam o różanej pasji, która mi towarzyszy od kiedy posiadam ogród, czyli od 40 lat.

Róże zachwycają, ale są też dla wielu ogrodników źródłem zmartwień, jeśli chorują lub atakują je szkodniki. Dlatego tak ważne jest poświęcenie im dostatecznej ilości czasu, sporo trudu w zdobyciu chociażby spróchniałego obornika przed sadzeniem i zaaplikowanie go podczas sadzenia, aby potem mieć z nimi jak najmniej kłopotów.

Zapraszam do przeczytania opowieści o moich przepięknych i dających tyle emocji angielskich i nie tylko różach.

Moja pierwsza róża

Róże towarzyszyły mi we wszystkich ogrodach od 40 lat (ten jest czwarty). Balkonów nie liczę, chociaż też zawsze na nich miałam drzewo i róże w doniczkach. Moja pierwsza róża to 'New Dawn' – delikatna, porcelanowo-różowa, o dość szybko opadających płatkach, ale za to ładnych, błyszczących liściach. Były róże wielkowiatowe, bukietowe tzw. polianty, ale wtedy na rynku ogrodniczym w ogóle mało było finezyjnych róż.

Dlaczego róże?

Pochylam się nad każdym krzewem z troską i miłością Róża 'White Moss'

Róża jest ponadczasowa. We wszystkim, zarówno w ogrodzie jak i w wyposażeniu domu fascynuje mnie coś, co ma historię, stare meble z duszą, materiały z odzysku, a róże mają historię, bo daty powstania najstarszych odmian sięgają dawnych starożytnych wieków. np. Rosa x Alba „Maxima” - odmiana znana już w XV wieku .

Ze starych róż mam m.in. śliczną białą różę o nazwie 'Madame Hardy' z 1832 roku, czy "Boule de Neige" - Francja 1867 r, które używano jako kwiat do butonierki, ponieważ jest mała, jak broszka. Takie róże mnie fascynują i ta świadomość, że przetrwały stulecia jest naprawdę porywająca. Kocham je za to.

'Gypsy Boy' Idąc tropem róż fioletowych zachwyca mnie 'Cardinal de Richelieu'
'Strawberry Hill' 'The Herbalist'

Jakie róże kolekcjonuję?

Nie kolekcjonuje róż ze względu na ilość odmian, żeby zdobyć kolejną i mieć coraz więcej. Kolekcjonuję konsekwentnie: za zapach, kolor i nazwę. Miejsca nie mam zbyt dużo. Moje róże kwitną wśród pędów bluszczu na specjalnie zbudowanym dla nich murze i rabacie tzw. hidcotowej, od nazwy ogrodu Hidcote Manor.

Lubię, gdy róże w moim ogrodzie kwitną na biało, kremowo, żółto, różowo, uwielbiam też najciemniejsze róże w kolorze burgundu np. 'Toscany Superb', czy 'Cardinal Richelieu'. Są one moim ostatnim odkryciem i kilka już mam.

'Constance Spry' Jedna z moich ulubionych róż - 'Constance Spry' o zapachu mirry

A róża kwitnąca tylko raz w roku - 'Constance Spry', pochodzi z 1961 roku, wtedy urodził się mój mąż Witek, poza tym pięknie pachnie mirrą. Kwitnie najwcześniej wraz z białą 'Winchester Cathedral' po lewej stronie wejścia do domu. W swojej najlepszej fazie nie ma sobie równych.

Inne róże które uwielbiam, to np. 'Geoff Hamilton' – guru angielskiego ogrodnictwa, od którego wiele się nauczyłam i zwiedziłam także jego ogród w Barnsdale.

Jeszcze inna - 'Gertrude Jekyll' to od nazwiska znanej i wpływowej angielskiej ogrodniczki, żyjącej na przełomie XIX i XX wieku, która zasłynęła specyficznym i nowatorskim projektowaniem rabat bylinowych.

W zeszłym roku przywiozłam białą odmianę 'William and Catherine', nazwaną na cześć zaślubin księcia Williama, lecz mi nie przezimowała.

'La Belle Sultane' Rosa complicata

Polowanie na róże i przywożenie róż z Anglii

Moje zakupy stały się "legendą". Piszę to oczywiście z przymrużeniem oka. Specjalnie jeżdżę po nie do Anglii, do szkółki Davida Austina lub wypatruję w angielskich centrach ogrodniczych. Czuję wtedy dreszczyk emocji, co wybrać? Tam chodzę po ogrodzie, fotografuję wszystkie odmiany i zamawiam, a miłe panie na koniec zwiedzania mają przygotowane już dla mnie wszystko. Byłam też w szkółce innego znanego hodowcy róż – Petera Bealesa.

Lubię kupować, gdy róże kwitną, jest wtedy możliwość sprawdzenia, jaki kształt i zapach ma kwiat, jaki pokrój i kolor. Czasem na zdjęciu kolor jest zupełnie inny, a ja nie lubię kupować „kota w worku”. Dlatego gdy zwiedzam prywatne ogrody w Anglii (robię to od 10 lat) – zawsze wybieram ogrody z różami.

Róże w walizce po podróży Rosa mundi

W pakowaniu róż do samolotu wyspecjalizował się mój mąż Witek. Najpierw wyjmuje róże z doniczek, zdejmuje wierzchnią warstwę gleby, żeby ważyła mniej, ale żeby nie naruszyły się korzenie, potem owija bryłę w foliowy strecz, ściska, aby ziemia miała mniejszą objętość, potem bambusowe kijki i owijanie całości w cukiereczek.

Potem układa się je w wielkiej walizce na przemian, one sklejają się ze sobą i cała zawartość przylatuje samolotem razem z nami bez szwanku, poprzekładana ubraniami. Nawet kwiaty udaje się zachować. Dzięki temu mam wiele róż, o jakich marzyłam.

Lubię też ciekawe, ja to nazywam „pokłębione” kwiaty, takie mocno gęste, jak główka sałaty, np. kremowa 'Pilgrim', która powtarza kwitnienie i ślicznie pachnie.

'Partridge' Idąc tropem róż fioletowych zachwyca mnie 'Cardinal de Richelieu'

Ulubiona polska róża

Uwielbiam odmianę 'Chopin” (1992 rok) z powodu wielkich, kremowych, pachnących kwiatów i niesamowicie mocnych liści. To masywna i wielka róża. Odkryłam ją kilka lat temu i oczywiście kilka okazów posadziłam.

Za co cenię róże?

Są eleganckie, pasują do wielu bylin, pasują też do siebie. Cenię oczywiście, jak wspomniałam, za zapach, delikatność, jednocześnie niedostępność, taki dystans – „patrz, ale nie dotykaj”, bo przecież są kolce.

Nie ścinam róż do wazonu, ale lubię kupować całe pęki, bo giełdę kwiatową mam blisko. Wolę je podziwiać, gdy wyjdę do ogrodu, powącham, czuję się wtedy wyjątkowo. Dałam z siebie wszystko, a róża mi oddaje to co ma najlepszego: swoją urodę i cudny zapach.

'Mme Hardy' ma przepyszny zapach z nutką cytryny i należy do moich ulubionych 'Princesse Louise'

Pielęgnacja róż

Róże nie mają wad, ja przynajmniej nie widzę żadnych, poza wrażliwością na choroby i szkodniki. Jak z tym sobie poradzić?

Róży przede wszystkim należy zapewnić dobre, zgodne z wymaganiami stanowisko, glebę bogatą w materię organiczną, trzeba dużo czasu i starań poświęcić na sadzenie, wtedy róża się odwdzięczy. Trzeba wykopać odpowiednio duży i głęboki dół, aby zakopać ją niżej niż rosła w doniczce, aby miejsce szczepienia znalazło się poniżej poziomu gruntu. Róże nie lubią wody stagnującej w okolicy korzeni, więc gleba powinna być dobrze odsączona. Wyściółkować na koniec sadzenia kompostem lub spróchniałym obornikiem, grubo.

Podlewać, ale nie po liściach (mokra pogoda również jej szkodzi), obserwować gdy gorzej wygląda i są zmiany na liściach, obrywać chore liście. Umieszczać domki dla pożytecznych owadów w pobliżu, aby przyciągnąć w sąsiedztwo róż jak najwięcej pożytecznych sprzymierzeńców – biedronek, złotooków, które zjadają mszyce. Opryskiwać wywarami z pokrzyw dla wzmocnienia.

'Ferdinard Pichard' 'Veilchenblau' to skupiska małych, stulonych, niebieskich kwiatów, które zmieniają kolor wraz z przekwitaniem

Obcinać przekwitnięte kwiatostany, ale od września już nie. Niech róża zawiązuje owoce i nasiona, niech „myśli”, że zima się zbliża, wtedy łatwiej przygotuje się do mrozów i zdrewnieją jej pędy. Będą odporne na mrozy.

Kopczykować ziemią (nie korą) na zimę, nie za wcześnie, wiosną przycinać, ale każde grupy inaczej. Trzeba o tym poczytać. Usuwać martwe, chore pędy i liście. Róże są dla tych ludzi, którzy je kochają, nie będą rosły niechciane i zaniedbane.

Co robić, aby pnące róże obficiej kwitły?

Przyginać w łuki długie pędy, przywiązywać je do podpór. Pędy ułożone poziomo wypuszczają pędy kwiatowe z każdego pąka przy liściu i tym sposobem w moim ogrodzie kwitnie kilkakrotnie więcej kwiatów. To po prostu eksplozja róż, a na ulicy wtedy zatrzymują się samochody, ludzie zwalniają, niektórzy zatrzymują się i wychodzą, zagadują, czasem pochwalą. Śmieją się i wąchają kwiaty, ktoś zrobi zdjęcie pąka. To cieszy bardzo.

W ogrodzie Geoffa Hamiltona w Barnsdale 'The Dark Lady'

Przydatne narzędzia

Bardzo przydatny i wygodny jest sekator - nożyce z cieniutkimi ostrzami, oczywiście angielski, marki Joseph Bentley (posiadam całą kolekcję tych narzędzi), aby najpierw wycinać precyzyjnie przekwitnięte, pojedyncze kwiatostany w pęku, nie cały pęk oraz ostre i dobre sekatory do cięcia wiosennego i oczywiście… śliczny koszyk angielski z wiórów drewnianych, aby nawet płatki, które zbieram z trawnika pięknie i stylowo wyglądały, gdy się je zbiera.

Ważny jest doskonały wygląd róż, gdyż powinny tryskać zdrowiem i wspaniałym wyglądem w każdej fazie kwitnienia. Gdy przekwitną wszystkie pojedyncze kwiaty, ścinamy niżej o dwa liście cały przekwitnięty pęk.

Taka jest moja historia związana z różami, a jaka jest Wasza, Drogie Miłośniczki i Miłośnicy Róż?

Słowa kluczowe: róże
21 komentarzy:
Urszulla 15:10, 11 lip 2013

Danusiu, wspaniale wyrażona Twoja miłość do róż:) i zdjęcia jakie pokazujesz zachwycają. Mnie osobiście ujmują za serce te ciemne bordowo-fioletowe :) A z dawnych lat pamiętam róże w rodzinnym przedogródku i to że chodziłam wąchać te pachnące:):):)

Temat zgłębiania pielęgnacji i cięcia róż jest dla mnie na razie zagadką, ale z pomocą O. wszystko staje się prostsze i możliwe:):) Dziękuję Ci za ten artykuł różany:D:D:D

Ola54 15:47, 11 lip 2013

Ja zakochałam się w różach już dawno ale trochę trwało zanim poznałam ich naturę. Po wielu próbach, stratach doszłam do sporej ilości. Najbardziej zachwycają mnie róże historyczne i te kwitnące jednokrotnie - widok Maximy czy Madame Plantier w pełni kwitnienia zachwyca. Róże powtarzające kwitnienie rozsiewają zapach takie jak Madame Issak Pereire czy kwitnąca nieomal bez przerwy Luise Odier . Do tego odporne. Nie mogę przekonać się do angielek ale za to zachwycają mnie róże Delbarda- zapach ,kwiat takich jak La Rose de Molinard czy Dames de Choncenau Róże rabatowe- lubię te kwitnące całymi gronami.Bonica, Aspiryn Rose czy odkryty niedawno Alabaster. Nie lubię tzn.nie przepadam za różami wielokwiatowymi - na szczęście same się eliminują. No i pnące- Danusiu marzy mi się właśnie taka eksplozja kwiatów ale po każdej zimie muszę je ciąć nisko i robią za parkowe i dlatego ich nie kupowałam Ta zima była bardzo łaskawa dla róż i dlatego te co są trochę się rozrosły ale nie tak jak bym chciała. We Francji widziałam Eden Rose pnący się po całej ścianie a u mnie jest mojej wysokości a jak raczej z "niziołków " jestem.

Po paru latach nadal "boję się" cięcia chociaż ostatnio poszło mi chyba nieżle. Wiosną sprawa jest jasna ale to letnie cięcie - szczególnie tych jednokrotnie kwitnących trochę mnie tremuje.Boję się ,że wytnę za dużo i za rok latem nic nie będzie tym bardziej,że po paru latach są już potężnymi krzewami.

Kończę z zakupami bo już to co mam wymaga mojej nieustannej opieki i w końcu zrozumiałam, że nie chodzi o ilość tylko o mierzenie sił na zamiary. I dodam, że nie trzeba się ich bać cyt",...Róże są dla tych ludzi, którzy je kochają, nie będą rosły niechciane i zaniedbane." I naprawdę czują moją miłość bo w tym roku odwdzięczyły się za opiekę

Karolina PP 19:56, 11 lip 2013

Super artykuł Danusiu, gratuluję kolejnej publikacji, i te zdjęcia!! :) Pakowanie róż do wlaizki - mistrzostwo świata:) Zaraziłam się chorobą różaną w ubiegłym roku dopiero, na razie się uczę i mam mnóstwo różanych zachcianek na razie na liście, bo miejsca brak;) Pozdrawiam serdecznie!

Izabela Kołodziejczyk 20:36, 11 lip 2013

Róża ...

już sama nazwa od wieków jest wyrażeniem piękna i miłości ... w symbolice zawsze była używana tam gdzie chodziło o wyrażenie najwyższych uczuć ... tajemnicy ... dlaczego ? :) ... pewnie dlatego, że jest w niej ... w kształcie krzaczka ... w formie kwiatu jakaś niewyrażalna słowami dostojność ... godność ... pewność ...

dlaczego kocham róże ? ... chyba właśnie za ten całokształt ... historii sięgającej mitu o Afrodycie :) ... subtelności i wydawałoby się delikatności - a jednak mocy jaka niej drzemie . pokochałam różę tak jak Mały Książę ... kiedyś ... już jak mała dziewczynka podziwiałam ją za ogrodzeniami na spacerach ... wydawała się być taka piękna i niedostępna :) ... później raczkując z pierwszymi roślinkami w doniczkach na róży właśnie poniosłam swe pierwsze porażki ... wtedy zrezygnowałam ... powiedziałam sobie ... to wymagający kwiat i nie dam rady ...

a teraz ... teraz zrozumiałam coś o czym przecież czytałam w Małym Księciu ... wtedy myślałam,że o ludziach czytam a teraz wiem, ze o sobie ... bo ona będzie taka jaka ja będę dla niej :) ... można mieć różę tylko trzeba się nią zaopiekować :) ... róża wymaga a potem ten trud jaki się włoży w jej pielęgnację kipi w pięknie kwiatów :) ... to nie jest kwiat, który wystarczy zasadzić i podlewać ... nic z tego ;)... róża oczekuje kontaktu i absorbuje nas sobą ... z czasem wchodzi się z nią w relację tak bliską, że opieka staje się przyjemnością i jest prawie łatwa :) :):) ... to właśnie przede mną ... i liczę na to, że uda się nam :) ... mijając dziś róże za ogrodzeniami wdziałam piekne zadbane damy i widziałam ... ludzką porażkę :( ... bo na zaniedbanych krzaczkach jakąś siłą wystających z chwastów jak ostatni żołnierz na polu walki tkwiły piękne ... dostojne kwiaty ... tak :) ... róża i chaszcze ... to fuj ... ktoś kupił różę i o niej zapomniał ... i to co uderza ... każda roślina ... każdy zapomniany ogród boli ... ale róża boli najbardziej chyba i krzyczy ... a tym samym przywołuje do pionu :) ...

zmieniają się czasy ... zmieniają się róże ... coraz więcej jest nowych, bujnych, powtarzających kwitnienie odmian o łagodniejszych wymaganiach wobec ogrodników :) czy to zawodowców czy tych stawiających pierwsze kroki :) ... i tu wspomnę jednak o tych, które zachwycają swym kwiatem tak w formie jak i w zapachu tylko raz ... są niepowtarzalne i z reguły tę swą niepowtarzalność w kwitnieniu wynagradzają bonusem obfitości :) ... potrafią tak oczarować, że ja nie oprę się i zamierzam Constans mieć :) ...

są róże, których piękne kwiaty niemal po jednym dniu rozsypują się i znikają :) ... płatki zostają na rabacie ... to czasami irytuje ale też jest tą właśnie urodą róży, którą trzeba pokochać ... w końcu na tę ulotną chwilę okazania madam warto czekać ... a płatki :) ... no cóż ...w starożytnym Rzymie wierzono, iż kwiaty róży chłodzą głowę i krzepią umysł ... a płatki wrzucano do kielichów biesiadującym by uchroniły przed kacem ;) ... może zatem te płatki zbierać ;):):):) ... w naszym ulubieniu;) do biesiad to akurat od czasów Nerona nie wiele się zmieniło :):):) ...

róże w ogrodzie to nie jest łatwa miłość ... ale przecież wszędzie tam gdzie chcemy aby miłość kwitła musimy się postarać ... :) ... może w tej pieczołowistości jakiej róża od nas wymaga jest ona pośrednio nauczycielką życia :) ...

a ja :) ... ja chyba kocham różę za to, że jest ... i mam zamiar się z nią zaprzyjaźnić ... nauczyć się jej ... opiekować ... i mieć te kaskady kilkudziesięciopłatkowego cudu świata :)

i mam nadzieję Danusiu, że dalej będę się uczyć od Ciebie :) ... fascynuje jak świadomie wybierasz swoje pupilki ... i właśnie to nie kolekcjonerstwo a miłość ... Ty po prostu obsadzasz swój swiat pachnącymi przyjaciółkami ... a teraz ja muszę odnaleźć w ich wielkim świecie te swoje :) ...

Anna Żochowska 01:40, 12 lip 2013

"Róża jest różą, jest różą, jest różą." tak napisała Gertruda Stein, a Julia Hartwig napisała "Jestem Róża nie znam Cię z imienia Jestem Róża i kiedy zaśpiewam Jestem Róża nie do podrobienia". Ta szlachetność róż mnie do nich przyciąga, ich zapach jest dla mnie najpiękniejszym śpiewem, kiedy przechadzam się po ogrodzie czy po tarasie i chłonę ich zapachy każdy inny jak najpiękniejsze nutki na pięciolinii nie do podrobienia:) Mam też swoje faworytki jedną z pierwszych była Chopin, a jak jest już większy dostęp do róż Austina, Tantaua, Kordesa czy Poulsena to mój apetyt na nie ciągle rośnie i chęć zakupów nie do odrzucenia. Dzięki za artykuł:)

Pszczelarnia 10:48, 12 lip 2013

Danusiu, to chyba czas, żeby róża Wollerton Old Hall mimo innej kolorystyki niż Twój ogród zagościła w nim ze względów sentymentalnych. Czyż nie? :) Będzie Ci przypominać o "Twoim" ogrodzie w Anglii.

Ja uwielbiam róże parkowe, krzaczaste i historyczne. Każda musi mieć zapach. Lubię otwarte płatki róż, niepełne, rozwarte rozety pąków. Zauważam, że róże o czerwonym kolorze są jakby mniej lubiane (bo czerwony trudno zestawić w ogrodzie?). Bardzo lubię róże w kolorze żółtym i mocno różowym. U niektórych róż nie przeszkadza mi nawet ich jednokrotne kwitnienie, bo mają piękne pędy albo zawiązują dekoracyjne owoce. Mam róże Aspiryn w zielniku, a szpaler Rose de Resht i Reine des Violettes w warzywniku, w sadzie rosną r. Ritausma, po drzewach pną się i opierają Lykkefund, Frühlingsgold, skarpę planuję również obsadzić różami dzikimi. A moje "szaleństwo różane" ma związek z istnieniem różanych ogrodów na Ogrodowisku - inspiracje, rady i porady czerpię tu bez ograniczeń.

Agnieszka Puchowska 08:24, 13 lip 2013

Gdybym znała ten sposób na pakowanie róż do walizki, mogłabym przywieźć z Hiszpanii Meillandkę Hulio Iglesias. Zakochałam się w niej, a cena była śmieszna. Teraz będę mądrzejsza :)

Elfik 19:34, 13 lip 2013

Danusiu, mnie róże nie kochają tak jak Ciebie... Już ich trochę miałam, ale albo nabywałam nierozsądnie, więc szły w inne ręce, albo zła zima zabrała... Chopinom jestem wierna, a one mnie :). Ale bardzo się martwię o moją angielską Love Knot. Nie rośnie wzwyż, ma wprawdzie parę kwiatków, ale listków mało, drobne, w dodatku ciągle je traci. Aż korci, żeby ją ciągle podkarmiać, ale przecież nie można. No i strasznie nad nią biadolę... :(

Agnieszka Puchowska 09:17, 14 lip 2013

Tak się zachowywała moja The Ingenious Mr Fairchild, aż ją wyciągnęłam z ziemi i okazało się, że prawie nie miała korzeni. Reanimowałam ją w doniczce i odbudowała.

Ranczo Akapulko 05:47, 15 lip 2013

Piękne są te róze , ja mam tylko dwie malutkie. Ale wiem że kiedys wyrosną i będą większe Pozdrawiam dziekuje za odwiedziny.

Elfik 09:20, 15 lip 2013

Agnieszko, ja wczoraj spenetrowałam ziemię wokół róży, no i... pręt wbijany w ziemię zapada się w pustkę na gł. ~ 30 cm. Więc nory! Jakoś to zasypałam, ale to chyba jest miejsce konferencyjne dla nornic :( Żałuję, że nie posadziłam tej róży w jakimś koszu plastikowym. Teraz już nie chcę jej ruszać.

Gabriela Jędrys 14:54, 16 lip 2013

Jak to jest, że kwiaty których łodygi niemiłosiernie kłują, kwiaty które zapadają na mnóstwo różnych chorób, przemarzają do cna, domagają się starannej pielęgnacji, nawożenia, przycinania, bo inaczej dziczeją, no i w ogóle są kapryśne i wymagające, zostały uznane za królowe kwiatów, najpiękniejsze kwiaty na ziemi, symbol miłości, opiewany przez wieki przez poetów od Safony poczynając ?

Nie znajduję odpowiedzi na to pytanie, bo sama kocham róże, ostatnio najbardziej historyczne, stare odmiany. I każde poświęcone im starania i trudy, pokłute i podrapane dłonie, warte są tych chwil kiedy gładzę płatki, wdycham cudowny zapach – każda różą pachnie inaczej, podziwiam ich kształty i kolory. I co roku mam coraz więcej do głaskania, wąchania i podziwiania.

Jolanta Kuchta 20:38, 16 lip 2013

Bardzo długo nie lubiłam róż, kojarzyły mi się z chimerycznymi krzakami widywanymi w naszych ogrodach, chorowitymi i krótko kwitnącymi. Po prostu nic ciekawego. Pierwszą różą, która trochę zmieniła moją opinię o tych roślinach była Bonica. Miałam jeden krzaczek, pierwsze kwitnienie bywało takie sobie chociaż obfite, ale kolejne jesienne robiło duże wrażenie. Zdziwiłam się że ta róża nie choruje (oprysków nienawidzę robić). Podobnie jak Danusia próbowałam hodować w skrzyni na balkonie New Dawn. Efekt mizerny, nie pamiętam czy zakwitła choćby jednym kwiatkiem. W końcu wylądowała na grządce w ogrodzie u kogoś z rodziny. Kolejna róża, którą darzę sentymentem i obecnie mam jest Nostalgie. Miałam ją w donicy na balkonie podsadzoną jakąś różową drobną różyczką. Pięknie pachnie, podobają mi się jej kwiaty.Ponadto to bardzo odporna róza, nie choruje prawie wcale. Dlaczego zmieniłam zdanie na temat róż i je pokochałam? Po pierwsze: duży wpływ ma Ogrodowisko z Szefową Danusią na czele i takie pasjonatki jak Ania DS. Po drugie: widziane na żywo przepiękne rabaty różane (właściwie kolekcje róż) na wystawach niemieckich. Dotarłam do Rosarium w Uetersen, krążyłam po okolicach związanych z siedzibami słynnych szkółek Tantau i Kordes. Nabardziej w pamięci utkwiła mi jednak wizyta w ogrodzie kolekcjonera - pasjonata róż historycznych. Wcale mi się wtedy nie spodobały, jakieś takie bez połysku, jakby więdnące. Szkoda że wtedy nie miałam tej wiedzy co dzisiaj. Na pewno inaczej bym na nie patrzyła. Bardzo podobają mi się kompozycje róż z powojnikami jak chociażby u Vivy. Róze kwitną długo (jeżeli wybierze się odpowiednie odmiany), tworzą dużą plamę kolorystyczną (kocham kolor w ogrodzie). No i nowe odmiany nie chorują tak jak ich poprzedniczki. Można się w nich zakochać...

GosiaR 22:10, 25 lip 2013

Dziękuję za świetną opowieść o różach :) W moim ogrodzie mam już ich kilkanaście, najstarsza ma z 20 lat (pierwsze były róże, potem dom). Rosną pod warstwą żwiru (5-10 cm) i chyba się tam świetnie czują. Miniaturki połączyłam z lawendą, pnące z powojnikami. Tam, gdzie w lecie brakuje mi koloru dosadzam róże (zawsze kupuję kwitnące), widzę kolor i czuję zapach:)

Katarzyna Paradowska 22:13, 23 sie 2013

Danusiu ja również kocham róże, szczególnie angielskie, w tym roku udało mi się znależć szkólkę sprzedającą angielskie piękne róże w Polsce Posadzilam i juz cieszą oko. A moja ulubiona Cottage Rose super komponuje się z lawendą. Niestety w lipcu bardzo obsiadłą ją mszyca, podlałam wodą z mlekiem, wg starej receptury mojego dziadka i pomogło. Napisz mi cos jeśli możesz o wywarze z pokrzyw, jak go zrobić jak często spryskiwać. Czym kopcować róże króre rosną w korze lub żwirku?

Danuta Młoźniak 12:12, 25 sie 2013

Odnośnie pryskania naturalnymi preparatami roślinnymi, mamy stosowny wątek na forum w dziale "Ekologiczna uprawa ogrodu", wątek pod nazwą "Naturalne zwalczanie szkodników (bez chemii)" i na pierwszej stronie jest właśnie przepis na gnojówkę i oprysk z pokrzyw. Są także zdjęcia, jak to się robi. Koniecznie zajrzyj.

Róże rosnące w żwirku można kopcować ziemią, ale trzeba pod spód rozłożyć np. włókninę, aby łatwiej było ją można sprzątnąć wiosną. Folia odizoluje od wody więc lepszy jest materiał przepuszczalny.

A_gawa 20:24, 01 maj 2014

Dodaję do ulubionych.

Kasaaja 16:49, 29 maj 2014

A ja mam takie pytanie odnośnie róż.Dwa lata temu zmarzła mi moja ulubiona bordowa róża.Wykopałam i poszła na kompost.Następnie tenże kompost mąż wrzucił pod ogórki na podwyższonej rabacie.Jakież było moje zdziwienie,kiedy między deskami zaczęła pokazywać się moja zmarznięta róża.Oczywiście na jesieni została przeniesiona na tymczasowe miejsce bo nie wiedziałam czy przeżyje(choć po jej determinacji należałoby być tego pewnym).Na wiosnę następnego roku puściła normalnie pędy i kwitła obłędnie wielkimi bordowymi kwiatami.Miałam ją przesadzić na stałe miejsce ale jakoś tak wyszło ,że nie zrobiłam tego ani na jesieni,ani w tym roku na wiosnę.Zaraz zacznie kwitnąć tylko niech mi ktoś powie dlaczego nie na czerwono tylko na biało?!

Danuta Młoźniak 19:13, 29 maj 2014

Zapewne część szlachetna zmarzła i teraz będzie kwitła podkładka, na której róża bordowa była szczepiona, dlatego zakwitnie na biało.

A_gawa 19:20, 29 maj 2014

Mam pytanie do Kasi Paradowskiej - czy mogłabyś napisać coś więcej o sposobie na mleko na mszyce? Też się z nimi męczę i taki ekologiczny sposób byłby na wagę złota. Pozdrawiam!

Danuta Młoźniak 20:44, 29 maj 2014

Zajrzyj na forum Ogrodowiska, tam przedstawiamy ekologiczne sposoby walki z chorobami i szkodnikami.